Etniczne i kulturowe korzenie współczesnych mieszkańców Mazur.

Mazury to starożytna i wczesnośredniowieczna kraina bałtyjskich plemion pruskich. Najstarsze ślady osadnicze, które na terenie Wielkich Jezior Mazurskich odkryli archeolodzy,  pochodzą ze schyłku paleolitu, czyli około XI tysiąclecia pne. W okolicach Starej Rudówki znajduje się wyspa na jeziorze Łajty, gdzie obozowały grupy prehistorycznych łowców i zbieraczy polujących na renifery, sarny, jelenie i dziki, a także konie (prawdopodobnie dzikie – tarpany). Kości tych zwierząt nosiły ślady ręcznej obróbki. Archeolodzy znaleźli tam także narzędzia – łupki krzemienne i inne wytwory z kamieni. Około VI – V wieku pne. z dorzecza górnego Dniestru oraz obszarów nad Dźwiną przywędrowały nad południowo-wschodnie wybrzeże Bałtyku plemiona bałtyjskie spokrewnione ze Słowianami i należące do bałtyckiej grupy językowej: Sasinowie ( „Zające”), na wschód od nich, od Łyny po Wielkie Jeziora Mazurskie, siedzieli Galindowie, nad środkową Łyną Bartowie.

Cały obszar Wielkich Jezior Mazurskich objęli Galindowie. Nazwa tego ludu wywodzi się od słów: „gales”, co oznacza „kraj położony na końcu świata”  lub „golędź” – „ludzie z pogranicza”. Istotnie, za granicą Galindii kończył się pruski kraj. Aby móc uprawiać niewielkie chociaż poletka, Galindowie musieli karczować i wypalać puszczę, która porastała całą krainę. Uprawiali pszenicę, proso, jęczmień, owies, hodowali świnie, kozy, owce, konie, ale podstawą ich pożywienia były ryby, których obfitość była w jeziorach, i mięso, które zdobywali, polując na dziką zwierzynę. Wyprawiali skóry, szczególnie małych zwierząt. Zajmowali się także bartnictwem. Przez Galindię biegł szlak bursztynowy, a więc sprzedawali bursztyn, handlowali zbożem , futrami, skórami. Znaleziska archeologiczne – ozdoby wykonane ze srebra i złota lub złocone, zawieszki, bransolety,  zapinki tarczowate zdobione chrześcijańskim krzyżem, sprzączka z głową orła, itd. – świadczą o rozległych kontaktach handlowych z Cesarstwem Rzymskim. W 1971 r. rybacy z Grzybowa wyłowili z jez. Dejguny skarb – monety rzymskie z okresu dynastii Antoninów (ok.II w. naszej ery).

W miejscach obronnych Galindowie budowali grodziska, zabezpieczali je wałami ziemnymi i drewnianymi palisadami. Pozostałości jednego z nich znajdują się obok wsi Jeziorko (gmina Ryn). Jest to najlepiej zachowane i najdokładniej zbadane grodzisko galindzkie na Mazurach. Ulokowane zostało na naturalnym wzniesieniu (177 m npm.). Na szczycie jest majdan o wymiarach 70×40 m. otoczony kamienno-ziemnym wałem dodatkowo wzmocnionym drewnianą palisadą. Grodzisko pełniło rolę refugium, czyli miejsca schronienia w razie niebezpieczeństwa  dla mieszkańców otaczającej je osady. Na polach wokół grodziska archeolodzy odkryli ślady chat, które zamieszkiwali galindzcy łowcy, rolnicy i wojownicy.

Badaczka pruskich pradziejów Łucja Okulicz-Kozaryn tak opisuje te domy: „Budowano domy o podłogach zagłębionych w ziemię, czyli półziemianki. Były to budowle jednoizbowe, w planie zbliżone do prostokąta, z kamiennymi paleniskami i najpewniej plecionkowymi ścianami wylepionymi gliną”. Grodzisko w Jeziorku było prawdziwą metropolią  galindzką od ok. 450 r. pne. do V stulecia naszej ery.

Grodzisko stożkowe, czyli gródek strażniczy (propugnacula) wystawiony przez Galindów znajduje się także pomiędzy grodziskami w Jeziorku i Rynie. Prawdopodobnie korzystali z niego później również Krzyżacy. W okolicy kopca archeolodzy odkryli staropruskie cmentarzysko z okresu wpływów rzymskich ( początki I tysiąclecia ne.). Staropruski lauks ( galindzkie włości plemienne) funkcjonował też na wzgórzu zwanym Sutka w miejscowości Szymonki. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od pruskiego imienia Seme. Swoje siedziby Galindowie umieszczali także na wodzie, która była dodatkowym zabezpieczeniem. Przedtem sporządzali coś w rodzaju pomostu ze ściętych drzew umocnionego dębowymi palami wbitymi w płyciznę jeziora. Na tym rusztowaniu wznosili domostwa, całość otaczali palisadą i łączyli z lądem wąską kładką ułożoną na palach, którą łatwo było zniszczyć w razie napaści. Pozostałości takiej osady odnaleziono na Jeziorze Ryńskim w pobliżu Rynu oraz na jeziorze Guber w Knisie.

Galindowie nie stworzyli organizacji państwowej, ich ustrój można nazwać demokracją opartą o wspólny język oraz tradycję obyczajową i religijną. Także wobec zagrożeń zewnętrznych podejmowali wspólne działania obronne. Grupy sąsiedzkie skupione w podstawowej organizacji terytorialnej zwanej lauksem przyjmowały wspólną nazwę, własny system prawny i normy postępowania oraz określały własne terytorium, którego broniły przed obcymi. O miejscach, gdzie były lauksy, świadczą zachowane staropruskie nazwy, np. Kronau – dziś Kronowo. O wszystkich ważniejszych sprawach rodzinnych wspólnot galindzkich decydowały wiece – wayda – prowadzone przez wajdelotę. Status majątkowy rodu zależał od ilości posiadanych dóbr i trofeów.  Galindowie żyli w przyjaźni z naturą, odprawiali swoje obrzędy religijne w świętych gajach, czcili drzewa, pola i wody, otaczali szacunkiem zwierzęta, mieli swoich kapłanów –kriwe – celebrujących święte obrzędy.

Zmarłych swych palili na stosach, wojowników zaś razem z ich końmi. W 1907 r. niemiecki archeolog Felix Ernst Peiser zbadał i opisał 24 groby całopalnego cmentarzyska galindzkiego z początków naszej ery, które zlokalizowane były nad brzegiem jeziora Dejguny na południowo wschodnim skraju wsi. Według legendy, dostojnym gościom przybywającym do ich domów Galindowie oferowali na noc swoje żony i córki, swoim bóstwom składali w ofierze niemowlęta płci żeńskiej. Wyznawali wielu bogów utożsamianych z siłami natury i ciałami niebieskimi:  Ockopirmusa – najwyższego boga nieba i ziemi, Autrimpusa – władającego morzem i jeziorami, Bardoaytsa – opiekuna żeglarzy, Curche – boginię urodzaju, Patollusa – boga żmierci, Perkunasa – boga wojny władającego burzą, Potrimpusa – boga magii i mądrości wyobrażanego w postaci węża. W kultowym gaju Romove w Nadrowii, wokół świętego dębu wyobrażone były trzy sfery kosmosu, należące do trzech bóstw: Patollusa (atrybutem trzy czaszki) – jako boga śmierci, którego władzy poddany był świat ziemski i niebo, Potrimpusa ( atrybut – święty wąż) – jako boga płodności i życia oraz Perkunasa (symbol –  wiecznie płonący ogień) – bóstwa granicznego strzegącego całości kosmicznego ładu.

Grodziska i osady Galindów wyludniły się około IV w. Część ludności dołączyła do Gotów w ich wędrówce  ku czarnomorskim stepom, część zginęła w nieustających walkach z sąsiadami: Jaćwingami, Rusinami i Polakami.  Ślady języka ludności pruskiej pozostały w nazwach miejscowości: Deyguny, Arlen – dziś Orło ; jezior: Śniardwy, Warnołty, Bełdany, Tałty, Niegocin, Kisajno; w nazwiskach  i przydomkach pierwszych mieszkańców, np. w Grzybowie: Sperling, Preuss i inne. O przyczynach wyludnienia Galindii mówi legenda, którą przytacza polski historyk prof. Aleksander Brukner: „Kraj Golędów […] opływał niegdyś tak bardzo w ludzi, że ich wyżywić nie mógł. Aby przeludnieniu zapobiec, uradzili Golędzi […], aby chłopców na wojnę chowano, dziewczęta zaś zabijano. Lecz matki chowały córki po kryjomu; wszystkim poobcinano piersi, żeby więcej nie karmiły. Nad biadającymi ulitowała się wieszczka kierująca losami całego kraju, zwołała starszyznę i oznajmiła: bogowie wasi żądają, abyście bez broni przeciw chrześcijanom ruszyli. Wybrali się Golędzi wesoło na wyprawę i wracali już z ogromnymi łupami, gdy kilku jeńców, umknąwszy, pouczyło chrześcijan, że Golędzi nie mają broni; ci, ośmieleni, rzucili się na nich i wyrżnęli, a bezbronny kraj ogołocili.”                                                                                                                                                               

Polscy władcy z dynastii Piastów próbowali  najpierw podporządkować sobie tę krainę pokojowo. Bolesław Chrobry patronował dwóm misjom chrystianizacyjnym, Prusowie jednak zabili misjonarzy – w 997 r. św. Wojciecha, zaś w 1009 r. św. Brunona z Kwefurtu. Ciągłe wyprawy zbrojne, a także krucjata rycerstwa z Polski i z północnej Europy, która nastąpiła w 1163 r., mająca na celu nawrócenie pruskich pogan, spowodowały działania odwetowe –  najazdy Prusów na Ziemię Chełmińską i Mazowsze. Książę Konrad Mazowiecki w obliczu zagrożenia swoich ziem sprowadził na pomoc w 1226 r. rycerzy Zakonu Jerozolimskiego Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, znanego nam jako Zakon Krzyżowy z powodu naszywanego na płaszcze dużego, czarnego krzyża. Prusowie nie chcieli przyjąć cudzych bogów, dlatego stali się w XIII w. ofiarami zbrojnej krucjaty chrześcijańskiej prowadzonej przez Krzyżaków. Około 1253 roku dotarli oni do Puszczy Galindzkiej zwanej przez nich Grosse Wildnis (Wielka Dzicz) i zdobyli ziemie Barcji i Galindii. Ich mieszkańców ochrzcili i poddali władzy stolicy apostolskiej, spełniając ideę przewodnią Zakonu – walki  z pogaństwem i krzewienia religii chrześcijańskiej. Dysponując terytorium, spełnili także swoje plany założenia własnego państwa, którego stolicą stał się Malbork.

Krzyżacy nie wyniszczyli narodu pruskiego. Ci Prusowie, którzy przyjęli chrzest i dotrzymali wierności Zakonowi, otrzymali kartę praw i status ludzi wolnych (tzw. witingowie). Ta elita pruska miała prawo posiadania majątków i ich dziedziczenia,  prawo wstępowania w szeregi rycerstwa. Członkowie tej grupy służyli jako załogi wojskowe pogranicznych zamków oraz pełnili funkcje administracyjne i gospodarcze w państwie zakonnym. Ale takich nie było dużo, większość została przekształcona w służebną ludność „panów pruskich”, jak zaczęli zwać się Krzyżacy. Ci ochrzczeni niewolnicy produkowali i zdobywali żywność (płody rolne, miód, dziczyznę, ryby) i dostarczali ją na zamki, oni byli rzemieślnikami, oni budowali forty, drogi i zamki. Krzyżacy lokowali osady i miasta na prawie magdeburskim i wsie na prawie chełmińskim. W każdej z tych miejscowości ludność otrzymywała od komturów przywileje, np. wolni z Grzybowa (gmina Ryn) pozwolenie na łowienie ryb na własne potrzeby, na pozyskiwanie drewna z okolicznych lasów na budowę domów, na zakładanie barci;  wolni z Kronowa mieli obowiązek usługiwania przy polowaniach „z chlebem i solą” i dostarczania jednej służby konnej, wolni z Szymonek mieli pozwolenie polowania na małą zwierzynę, na zające, lisy, kuny, bobry i wilki, wolni z Orła mieli prawo do rybołówstwa na własne potrzeby w jeziorze Orło i do zakładania barci.

W zamian byli zobowiązani do wystawienia 8 służb pieszych; po odnowieniu przywileju nałożono na nich nowe obowiązki: zwożenie owsa i jęczmienia oraz prace przy budowie zamków i zabudowań książęcych, a także udział i pomoc w polowaniach w wymiarze 16 dni w roku. Przywileje wymienione powyżej uświadamiają nam, jak wielką rolę w państwie krzyżackim pełniła podległa ludność pruska. Pierwsze forty nowych władców, a ściślej strażnice, powstawały na drzewach. Krzyżacy ścinali korony potężnych galindzkich świętych dębów rosnących w puszczy, a w pniu żłobili otwory, w których mogli pomieścić się wartownicy obserwujący wyznaczony obszar i strzegący bezpieczeństwa. Krzyżacy dokonali znacznych przesiedleń ludności pruskiej i potem przystąpili do kolonizowania spustoszonego wojnami kraju, a zaczęli od Ziemi Chełmińskiej. Do nowo założonych osad i wsi zaczęli sprowadzać osadników. Wskutek takiej polityki demograficznej Mazury stały się tyglem religijno – narodowościowym. Szczególnie dużo osadników do państwa krzyżackiego przybywało po okresach wyniszczających wojen, zarazy lub głodu,  z Niemiec ( z Turyngii, Górnej Saksonii), z Polski (ze Śląska, Łużyc), także z Prus ( z Pomezanii) i Litwy. Dało to swoistą mozaikę etniczną. W XIV w. zasiedlona została Puszcza Galindzka.

Chłopi polscy z Mazowsza  masowo uciekali do Krzyżaków, gdzie dola feudalnego poddanego była dużo lżejsza. Krzyżacy okazali się dobrymi gospodarzami podbitych ziem pruskich i przyciągali osadników wieloletnimi zwolnieniami z powinności feudalnych, tzw. wolnizną, oraz rozsądną polityką czynszową. Mazowieccy chłopi porzucali chętnie swe obarczone pańszczyzną, dziesięcinami i świętopietrzem działki i ruszali do krzyżackich Prus, gdzie z zapałem karczowali obszerne połacie puszczy i zakładali wsie. W ten sposób ukształtowały się tu zwarte skupiska ludności etnicznie polskiej. Po przegranej przez Zakon tzw. wojnie 13-letniej z Polską chłopi z Mazowsza ruszyli masowo na „pustki pruskie”, zakładając ponad 230 nowych wsi. Osadnictwo polskie na Mazurach rozwijało się równocześnie z napływem ludności niemieckiej. Można powiedzieć, że Krzyżacy ucywilizowali podległą sobie ludność: wprowadzili pieniądze oraz system miar i wag.

                                                                                                                                                                                                                            Po sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego w 1525 r.ostatni mistrz krzyżacki w Prusach – Albrech von Hohenzollern, likwidując Zakon, przeszedł na protestantyzm i wprowadził tę religię jako oficjalną w swoim księstwie. Mazowieccy osadnicy w Prusach musieli przyjąć nową „religię państwową” Księstwa Pruskiego i stali się ewangelikami. Spowodowało to stopniową izolację Mazur nie tylko od Polski, ale i od katolickiej Warmii. W krótkim czasie ewangelickie Prusy, a szczególnie ciągle potrzebujące nowych osadników mazurskie południe, stało się miejscem schronienia dla protestantów, prześladowanych w innych krajach Europy. We wsi Canki można odnaleźć  pozostałości dawnego ewangelickiego cmentarza, zachowało się trochę kutych, żeliwnych tablic nagrobnych oraz stelli ułożonych z kolorowych łupków.

Do luterańskich Prus przybywali przede wszystkim uchodźcy z katolickich państw niemieckich: kalwini, anabaptyści, z Polski arianie po wygnaniu ich z Rzeczypospolitej w 1658 r. W Starej Rudówce koło Rynu osiedlił się słynny barokowy poeta – arianin – Zbigniew Morsztyn. We wsi Stara Rudówka przy drodze prowadzącej do Szymonki znajduje się tzw. „ariańska górka”, gdzie mogli zostać pochowani Zbigniew Morsztyn, Jan Jakub Trembecki oraz inni arianie tu mieszkający.  Z Francji przybyła tu duża grupa hugenotów, z Rosji grupa staroobrzędowców, czyli filiponów. Byli to wyznawcy prawosławia, którzy nie chcieli się pogodzić z reformą tej religii w 1667 r. i byli prześladowani w swojej ojczyźnie. Założyli oni wsie: Onufryjewo, Wojnowo, Kadzidłowo, Gałkowo, Piaski i inne. W Wojnowie nad jeziorem Duś powstał w 1847 r. klasztor staroobrzędowy, który funkcjonował do śmierci ostatniej mniszki w 2005 r.

W czasie potopu szwedzkiego w 1655 r. elektor pruski stanął po stronie szwedzkiej przeciw Polsce. Po rozbiciu sił prusko-szwedzkich przez wojska hetmana Wincentego Gosiewskiego pod Prostkami oddziały tatarskie, potem wojsko polsko-litewskie, zorganizowały najazd „karny” na pruskie ziemie mazurskie.  Zginęło wówczas 23 tys. ludzi, a 34 tys. Tatarzy wzięli w jasyr, spalono 13 miast, 249 osiedli i wsi, 37 kościołów. Po tym tzw. wyludnieniu tatarskim w 1658 r. nowe fale kolonizacyjne z Mazowsza ogarnęły południowe Prusy. Następny przypływ osadników nastąpił po wielkiej epidemii dżumy w latach 1706 – 1711. Zaraza spowodowała takie spustoszenie wśród ludności, że w niektórych miejscowościach nikt nie został żywy. Śmierć pochłonęła 6700 osób.W końcu król pruski Fryderyk Wilhelm I zarządzający już z Berlina swą wschodnią prowincją, celem zachowania i umocnienia jej niemieckości, zakazał w 1739 r. sprowadzania do Prus osadników z Polski i Litwy.                                                                                                                                                                           

Uzyskanie przez Prusy niezależności w XVII w. oraz upadek Rzeczypospolitej w 1795 r. spowodowały stopniową zmianę położenia żywiołu polskiego. Mazurzy pruscy stanowili odtąd zwartą grupę etniczną jedynie w środowisku wiejskim. Szlachta i mieszczaństwo polskie przejmowały stopniowo obce wzory kulturowe. Jednak znaczna liczba Mazurów należała do najniższych warstw społecznych w Prusach Wschodnich. Zdecydowaną większość ludności mazurskiej stanowili drobni rolnicy gospodarujący na lichej ziemi, mający liczne rodziny. Byli także robotnicy rolni, rybacy, rzemieślnicy, drobni kupcy lub robotnicy miejscy. Niewielką grupę stanowili drobnomieszczanie, Polacy zajmowali także najniższe stanowiska w administracji, w policji, na kolei. Ostoją mazurskości były przez wieki małe społeczności lokalne, zintegrowane, samowystarczalne, spojone wewnętrznie więzami pokrewieństwa, sąsiedztwa, osobistymi kontaktami. Ich specyficzną cechę, oprócz małych rozmiarów, stanowiła izolacja od pozostałego świata.  Polacy żyjący przez szereg wieków pod rządami władców pruskich wykształcili na Mazurach odrębną świadomość społeczną, narodową i religijną opierającą się na własnym języku oraz na zachowaniu swoich obyczajów i własnej obrzędowości.

Określenie ludności polskiej zamieszkałej w południowych powiatach byłych Prus Wschodnich mianem Mazurów sięga początków XIX w., przedtem nazywano ich polskimi, litewskimi czy niemieckimi Prusakami. „Mazurami” nazywali siebie mieszkańcy polskiego Mazowsza. Po trzecim rozbiorze Polski przyłączono do Prus ziemie mazowieckie nad Narwią, z których stworzono Nowe Prusy Wschodnie. W tym państwie katoliccy „Mazurzy” z Mazowsza mówili tym samym językiem, co ewangeliccy „polscy Prusacy”. Tych ostatnich przemianowano najpierw na „pruskich Mazurów”, by później ograniczyć się jedynie do nazwy „Mazurzy”.                                                                                                                Przez długi okres tworzyli oni społeczność peryferyjną, zarówno w państwie pruskim, jak również wobec Polski. Mazurzy w II poł. XIX w. i na początku XX w. zachowali własną odrębność, chociaż istniały wewnętrzne różnice językowe. Czasami nawet w obrębie rodzin posługiwali się albo językiem polskim, albo niemieckim, czy litewskim, co było skutkiem nawarstwiających się w ciągu całych stuleci fal osadnictwa o różnym zasięgu i charakterze.

Mazurzy żyli przez wieki we własnym, ograniczonym świecie, w odrębnym klimacie duchowym. Pod wpływem nacisku asymilacyjnego niemieckiego otoczenia zamykali się we własnym kręgu. Przejmowali mniej lub bardziej świadomie różne wzory życia, gospodarowania, lecz najważniejsze wartości: obyczaj, wiara, język, piśmiennictwo zapewniały trwanie odrębności tego środowiska, zdolnego do wytworzenia własnej, niezależnej świadomości, odmiennej od niemieckiej.  Doniosłą rolę w podtrzymywaniu mazurskiej odrębności odegrał język polski, który do 1871 r. nauczany był w szkołach wiejskich na Mazurach. Brak ściślejszych więzów z Polakami „zza kordonu” powodował, iż język polski używany w tradycyjnych mazurskich społecznościach lokalnych robotniczych i chłopskich, w drugiej połowie XIX i w początkach XX w., stawał się coraz bardziej archaiczny i właściwy tylko dla tej społeczności. Opierał się w znacznym stopniu na powszechnie używanym przez Mazurów Piśmie św., kancjonałach i innych książkach religijnych pisanych językiem minionych epok – renesansu i baroku. Był dostojny i piękny w formie. Własny język był głównym czynnikiem integrującym tę społeczność.                                                                                                                                               

Innym doniosłym elementem wzmacniającym mazurską odrębność był specyficzny typ religijności czerpiącej z luteranizmu, a szczególnie sposób odprawiania obrzędów religijnych. Wierni uczestniczyli w życiu kościelnym, ale niezależnie od tego brali udział w swoich zgromadzeniach kierowanych przez świeckich, a nie księży. Był to tzw. „ruch gromadkarski”. Ubóstwo materialne, analfabetyzm, niska kultura rolna, chronienie i podtrzymywanie własnej odrębności, sprzyjały zacofaniu i konserwatyzmowi ludności mazurskiej, a to spowodowało w Niemczech ukształtowanie negatywnego stereotypu Mazura. Przejawem tego było powiedzenie: „Gdzie kończy się kultura, tam znajdziesz Mazura”. Specyfika życia Mazurów powodowała, że zainteresowanie tym ludem ze strony Polski było niewielkie. W czasie pierwszej wojny światowej Mazurzy brali udział w działaniach wojennych Niemców na różnych frontach. Niemcy po wojnie udzielili dużej pomocy przy odbudowie zniszczeń wojennych. Te czynniki spowodowały pogłębienie związków Mazurów z państwem niemieckim. Po wojnie nasilił się proces asymilacji nowych pokoleń ludności mazurskiej na gruncie niemczyzny. Przejawem tego stanu rzeczy był niekorzystny dla Polski wynik plebiscytu z 11 lipca 1920 r.

W wyniku procesów społecznych w latach 1914 – 1945 ludność mazurska w przyspieszonym tempie traciła świadomość odrębności etnicznej. Szczególnie w okresie panowania hitleryzmu umocniona została identyfikacja ludności mazurskiej z państwowością i narodem niemieckim. Mazurzy zostali wówczas po raz pierwszy w swojej historii zaakceptowani jako równoprawni członkowie społeczeństwa narodowo socjalistycznego i, szczególnie młodzi, poddani silnej indoktrynacji przez instytucje państwa totalitarnego: szkołę, organizacje młodzieżowe, wojsko. Zajęcie Prus Wschodnich, w tym Mazur, w 1945 r. przez wojska radzieckie i późniejsze przekazanie ich Polsce oznaczało dla czujących po niemiecku Mazurów utratę kraju i wynarodowienie. Ucieczka przed zbliżającym się frontem, deportacje ludności w głąb ZSRR, wysiedlenia przez nowe komunistyczne władze i wyjazdy za Odrę spowodowały rozbicie społeczności mazurskiej.

Bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych nastąpił ogromny napływ ludności na Mazury, głównie z przygranicznych powiatów byłego województwa warszawskiego i białostockiego oraz przybycie przedstawicieli polskiej administracji, napływ przesiedleńców i osadników głównie z Polski centralnej, ludzi wysiedlonych z Kresów Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej,  tzw. repatriantów czy Zabużan, Ukraińców wysiedlonych przymusowo w ramach Akcji „Wisła”. Dla wielu była to „droga przez mękę na zatracenie”, przybycie do wrogiego i nieznanego kraju – do miejsca zsyłki i „przekleństwo historii”. Zetknięcie się tak różnych grup ludności doprowadziło do zderzenia kultur, do licznych antagonizmów i konfliktów. Ludność napływowa traktowała Mazurów jak Niemców. Konsekwencją nasilenia nietolerancji i szowinizmu było grabienie, zabieranie Mazurom inwentarza żywego, narzędzi rolniczych, pościeli, odzieży, obuwia i doprowadzanie ich do głodu i skrajnej nędzy.

W latach 1945-49 przeprowadzona została weryfikacja narodowa Mazurów. Dotychczasowi mieszkańcy zostali podzieleni na dwie grupy: Niemców, i ci podlegali przymusowemu wysiedleniu,  (nie było brane pod uwagę ich subiektywne poczucie narodowe), oraz ludność rodzimą, nazwaną autochtoniczną lub tubylczą. Miała to być ludność polskiego lub słowiańskiego pochodzenia. Do grupy tej zaliczono: Ślązaków, Lubuszan, Kaszubów, Słowińców, Mazurów i Warmiaków. Przymusowo wysiedlono do Niemiec byłych obywateli III Rzeszy przebywających na ziemiach przyłączonych po wojnie do Polski, oraz obywateli II Rzeczypospolitej, którzy zostali wpisani na Volkslistę oraz tych, którzy nie podpisali deklaracji wierności narodowi i państwu polskiemu. Z danych Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie wynikało, iż w okresie od sierpnia 1946 r. do stycznia 1947 r. wywieziono w czternastu transportach 20 tys. 829 osób. Większość pociągów z wysiedlaną ludnością kierowano do radzieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Wobec tych, którzy zostali w swoich domach na mazurskiej ziemi, prowadzono przymusową polonizację, ale to nie przekonało ich do Polski. Wszyscy mieszkańcy Mazur  stanęli przed dramatycznym wyborem. Mogli albo opuścić swe gospodarstwa, miejsca, w których żyło się od pokoleń, skazać się na wysiedlenie i poniewierkę, mogli też, w zamian za pozostanie w dotychczasowym miejscu zamieszkania, wyrzec się swojej niemieckości i zadeklarować się jako Polacy, chociaż ludzie ci, zwłaszcza z pokolenia średniego i najmłodszego, identyfikowali się raczej z państwem niemieckim i znaczna ich część nie znała języka polskiego.

Prof. Bohdan Wilamowski, Mazur z Działdowszczyzny, powiedział: „Autochton Mazur i Warmiak nie posiada na ogół narodowej świadomości polskiej nawet w takich wypadkach, gdy wcale nie zna języka niemieckiego. Posiada on natomiast poczucie odrębności plemiennej mazurskiej”. Poczucie bezpieczeństwa ostatecznie zachwiały u autochtonów  represje w okresie stalinowskim i w czasie PRL, kiedy zacierano ślady kultury mazurskiej w działaniach propagandowych; nie opracowano żadnego planu ochrony zabytków kultury materialnej i duchowej Mazurów. Istotny wpływ na poglądy ludności odegrały też konflikty na tle wyznaniowym – zabieranie przez wiernych kościoła katolickiego ewangelickich kościołów (w Spychowie, Ukcie, Szestnie, Nawiadach), bezprawne wywłaszczanie obiektów sakralnych przez władze. Spowodowało to po roku 1956 falę emigracji Mazurów do obu państw niemieckich. Sprzyjała temu umowa podpisana między rządami PRL i RFN o tzw. akcji łączenia rodzin. Ogółem w latach 1957 – 1989 z Polski emigrowało około 100 tys. Mazurów.                                                                                                                          

Władze polskie podjęły pewne działania, aby rozwiązać tzw. „kwestię mazurską”, ale nie brały one pod uwagę specyfiki wielowiekowej tradycji, cech mazursko-polskiej kultury regionalnej, potrzeby kształcenia dzieci mazurskich, żeby one mogły zasilić w przyszłości  miejscową inteligencję. Członkowie Mazurskiego Zrzeszenia Kulturalnego podjęli próbę zintegrowania znacznie rozproszonej ludności mazurskiej. W swojej deklaracji ideowej piszą: „..związani z tą ziemią serdecznie i boleśnie, bo dziedzictwem naszych przodków, nie chcemy przymykać oczu na to, co przyspiesza całkowitą zagładę Mazurów, ani tym bardziej w dziele tym milcząco uczestniczyć. Nasi przodkowie dali moralne prawo do tego, żeby Polska mogła wrócić na Mazury. Uważamy wszelako, iż tragedia mazurska, której akt końcowy rozgrywa się współcześnie na naszych oczach, jest nade wszystko jaskrawym przykładem, w jaki sposób było nadużywane to moralne prawo”.                                                                                                           

Dziś na terenie etnicznych Mazur pozostało zaledwie 6 – 10 tys. Mazurów i ich potomków. Około 60% z nich identyfikuje się z polskością, jedna czwarta uznaje się za Niemców, 15 % deklaruje tożsamość mazurską. Od pewnego czasu zaobserwować można stały wzrost roli Kościoła ewangelicko – augsburskiego w utrzymaniu i kultywowaniu mazurskiej odrębności. Tak scharakteryzował tę społeczność pochodzący z Mazur Adolf Szymański: „Główne cechy charakterystyczne Mazurów to ich polskie pochodzenie i zwyczaje, niemiecka tradycja, polskie nazwiska i niemieckie imiona, polski język i niemieckie pismo, polskie przysłowia i niemieckie pieśni, słowiańska religijność i ewangelickie wyznanie”.

Ludność mazurska stanowi dominującą grupę, od 75 do 100% mieszkańców w następujących wsiach: Łysa Góra, Łajs,Krzywonoga, Nawiady, Pustniki, Rybical. Na południu od Rybicalu znajduje się cmentarzyk wiejski z mazurskimi grobami z lat 60. ubiegłego stulecia. Jak głosi legenda, we wsi mieszkał doktor – cudotwórca, który okiełznał śmierć. Niestety to tylko legenda, bo społeczność zamieszkująca przez stulecia tę ziemię jest nieliczna i rozbita, tak jakby już się przeżyła. Erwin Kruk – najwybitniejszy mazurski pisarz, badacz i działacz społeczny, oceniając stan świadomości współczesnych mieszkańców tej krainy, stwierdził: „Teraz wietrzeje pamięć o tym, że przez wieki żyli tutaj Mazurzy. Czyżby podzielili los Prusów?”.

Tekst opracowała Janina Jankowska na podstawie książek: Wojciech Marek Darski – Krzyżacy pod żaglami. Wędrówki po gminie Ryn, wyd. Urząd Miasta i Gminy Ryn, Ryn 2017; Wojciech Marek Darski – Mazury ze smakiem. Bedeker dla koneserów. Wyd. „Mazury od środka”2015 r.; Andrzej Sakson – Dziedzictwo Prus Wschodnich. Socjologiczne i historyczne studia o regionie, Wyd. Oficyna Retman, Dąbrówno 2017r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *